Sędzia Jan Sterczała na posiedzeniu niejawnym 14 kwietnia 2021 r. ustalił miejsce pobytu chłopca przy matce! Pomimo, że ona przyznała się przed naszą kamerą do utrzymywania kontaktów z mężczyzną planującym kopnięcie chłopca w głowę!
To kolejny sędzia, który nie dostrzega zagrożenia ze strony spożywającego alkohol i przyznającego się do zażywania środków chemicznych Piotra P.
Sędzia Jan Sterczała z Sądu Okręgowego w Poznaniu z Delegaturą w Pile uznał, że chłopiec powinien mieszkać z matką. A chroniący od 27 stycznia 2021 r. jego zdrowia i życia ojciec Marcin Tomasz ma się z nim spotykać raz w tygodniu w sobotę, w domu matki przez 2 godziny, w obecności kuratora.
Sędzia Jan Sterczała nie uzasadnił swojej decyzji. Stwierdził, że zgadza się całkowicie z uzasadnieniem wniosku matki z 24 marca 2021. Czyli sprzed ujawnienia przez naszą redakcję szokujących zapowiedzi zbrodniczego ataku na dziecko, ze strony konkubenta matki! Oraz faktu zatajenia przed tymże Sądem Okręgowym w Poznaniu z Delegaturą w Pile faktu związku z tym agresywnym mężczyzną!
Skutkiem tego było zafałszowanie badań przeprowadzonych przez Opiniodawczy Zespół Specjalistów Sądowych w Pile. Bo sądowi specjaliści nie widzieli o konkubencie i wydali pozytywną opinię na rzecz matki!
Przypomnijmy, że Piotr P. twierdzi, że nie panuje nad sobą, nie panuje nad swoją głową. A dziecko go „wkurwia” Więc nie wyklucza że „przyjebie mu z kopa” bo dziecko „i tak zębów nie ma”.
Wszystkie artykuły oraz materiały Audio-Video znajdziesz pod linkiem:
To już drugi sędzia z północy Wielkopolski, który naraża 4-latka na utratę zdrowia lub życia. Przypomnijmy że 12 lutego 2021 r., pomimo ujawnienia tych szokujących nagrań, sędzia Edmund Cybulski Sądu Rejonowego w Złotowie również nakazał ojcu natychmiastowy zwrot dziecka marca. Bez zlecenia badań autentyczności nagrania z tą szokującą zapowiedzią.
Dlaczego sędziowie są głusi na informacje o zagrożeniu atakiem na dziecko?
- Matka dziecka oświadczyła, że jej adwokat Stanisław Godlewski, będący wcześniej sędzią, ma szerokie znajomości i wpływa na sędziów - przekazuje ojciec dziecka.
- Dodatkowo twierdzi, że dostała od niego pouczenie, że ma kłamać w sądzie. Więc tak robi - dodaje Marcin Tomasz.
Adwokat Stanisław Godlewski, który ma swoją kancelarię w budynku Sądu Rejonowego w Złotowie, zaprzeczył w rozmowie z Patriot24.net, by wpływał na sędziów.
Natomiast od blisko dwóch tygodni nie uzyskaliśmy żadnego stanowiska od prezesa Sądu Okręgowego w Poznaniu Michała Smętkowskiego, którego zapytaliśmy czy sędziowie mu podlegli są pod wpływem adwokata ze Złotowa?
Nie mamy też żadnej reakcji na te wstrząsające zapowiedzi ze strony Prokuratora Okręgowego w Poznaniu. Do niego również wysłaliśmy pytania i również nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
Dlatego dziś całość przesyłamy w trybie alarmowym do Prokuratora Generalnego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Tym bardziej, że po naszych publikacjach sprawą zainteresowała się Telewizja Polska i we wtorek 20 kwietnia 2021 o godz. 20:10 wyemituje tę sprawę w programie ALARM!
Matka dziecka okłamała naszą redakcję, że chce polubownego porozumienia z ojcem dziecka. Okłamała też Krzysztofa Rutkowskiego, do którego przyjechała z taką propozycją w ub. tygodniu. Bo kiedy na skutek jej deklaracji Krzysztof Rutkowski chciał doprowadzić do porozumienia się rodziców przy stole, Sandra Tomasz następnego dnia już z tej deklaracji się wycofała!
Dlatego, mając na względzie dobro zdrowia i życia dziecka, Krzysztof Rutkowski przygotowuje konferencję prasową na ten szokujący temat. O szczegółach poinformujemy niebawem.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?